Siedziałyśmy i patrzyłyśmy w morze. Był piękny zachód słońca. Magda zapytała jak właściwie poznaliśmy się z Marcinem. Opowiedziałam jej jak to było z nami. Że tak naprawdę Kochaliśmy się od zawsze. Tylko jakoś żadne z nas nie miało odwagi, żeby powiedzieć to tej drugiej osobie. Magda miała z nas wyraźny ubaw. Stwierdziła, że widać, że jest w nas mnóstwo miłości. Ale Marcin nie bardzo wie, jak ma mi to pokazać. Ma jej w sobie tak dużo, że chciałby mi ją przekazać na raz, a nie wie jak to zrobić.
Nagle Magda zapytała, czy nie zjadłabym ciastka z kremem. Ale wyskoczyła z tym ni z gruszki ni z pietruszki. Zobaczyła zaskoczenie na mojej twarzy. Zaczęła się śmiać. No nie dziw się Weronika. Zaczynam mieć zachcianki. W sumie mnie to rozbawiło. Jejku, to aż tak? Moja siostra też miała, ale ja akurat mało czasu z nią spędzałam podczas jej ciąży. Tak, ciastko zjem. Poczekaj, zaraz zadzwonię, żeby nam przynieśli. Magda była mi wdzięczna. Było widać. Kiedy przynieśli te ciacha, to aż jej się oczy zaświeciły. Tego właśnie było mi trzeba. Powiedziała i się roześmiała.
|
|