Poranek u Magdy

Właśnie podniosłam się z łóżka, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam i otworzyłam. Radek. Cześć, powiedziałam z uśmiechem. Cześć, odpowiedział, chociaż jakieś marne to było. Weronika, mogłabyś podejść do mojej Magdy. Bo wiesz, ona ma mdłości. Mówi, że to normalne. Ale mój zapach przyprawia ją o jeszcze większe. Tak, tak, już idę, powiedziałam. Wejdź proszę. Ja i tak ją podziwiałam, że cała noc wytrzymała. Szybko wskoczyłam w krótkie spodenki i top i poszłam do Madzi. Marcin jak mnie zobaczył w tych spodenkach i koszulce to aż sobie jęknął. Przecież wyglądałam normalnie. Nic specjalnego. W sumie to zaskoczona byłam. Weszłam do pokoju do Magdy. Cześć, jak się czujesz, przywitałam ją. Nie czuję się odpowiedziała mi, ale się uśmiechnęła. Jak wytrzymałaś w nocy? To mnie interesowało najbardziej. A powiem Ci, że leżałam odwrócona w drugą stronę niż Radek i było spoko. Dopiero nad ranem, jak poczułam zapach to mnie zemdliło. Wyszłam na balkon, a tam ktoś kawę pił. No i już było po wszystkim.