Pobudka

Ranek mój Marcin miał dość ciężki. Ja nie wstawałam, bo nawet mi się nie chciało. Ale Marcin od jakiejś 6.00, co chwila sięgał po butelkę z wodą, co wiązało się z tym, że nie spałam. Co chwila mnie przepraszał, że tak się wierci. A mnie to w sumie bawiło. W końcu się przytulił, kiedy ta jego Sahara jako tako przestała go męczyć. Kochanie, Marcin coś chciał koniecznie wiedzieć. A cóż Ty masz na sobie? Co chwila mnie czymś zaskakujesz. Dlaczego ja jeszcze nie widziałem tej bielizny? Odwróciłam się do niego i pokazałam mu jęzor. Ty wczoraj nie byłeś w stanie nic zobaczyć, więc jak chciałeś widzieć moją bieliznę? Byłam tak ubawiona tym piciem jego i Radka, że nie mogłam. Ciekawe, czy Radek tez się tak dziś wierci w łóżku, bo jak tak, to Magda się za bardzo nie naodpoczywa. Kochanie, a co ja właściwie wczoraj mówiłem. Bo mi się chyba gaduła włączyła jak przyszedłem już do pokoju, prawda? Czyli jednak coś mu dzwoniło, tylko nie za bardzo wiedział w którym kościele. Ano mówiłeś, mówiłeś. Powiedziałeś, że chcesz już być tatusiem.