Najpierw ślub

A widzisz, to akurat mówiłem prawdę. Chciałbym mieć już dziecko. Popatrzył na mnie znacząco. Weronika, chodź się postaramy. Zobacz jak fajnie byłoby już być rodzicami. Zresztą, wreszcie jest już na to czas. Popatrzyłam na niego, próbując go otrzeźwić. Marcin, nie będzie dziecka dopóki nie będzie ślubu. Tej kolejności nie pozwoliłabym mu zepsuć. A co Ci za różnica, Marcin nadal próbował swoich sił. A jest różnica i to zasadnicza. I na ten temat już w ogóle rozmowy nie będzie. Nie ma mowy o dziecku przed ślubem. Jeszcze Ci się coś odwidzi i powiesz mi cześć i dopiero zrobi się problem. Ty ogłupiałaś chyba, Marcin aż się odsunął z oburzenia. Jak Ty w ogóle mogłaś powiedzieć coś takiego? Normalnie czuję się obrażony, urażony i nie wiem co jeszcze. Marcin był oburzony i to niesamowicie. No co, Kochanie, musiałam się teraz wytłumaczyć. A jak dzieciak będzie co rusz płakał. Nie będziesz mógł tego znieść to zawsze możesz powiedzieć cześć. A żonie będziesz musiał pomóc. Nie przekonało go to, ale przynajmniej powrotem się przytulił. Kocham Cię, powiedział i czule mnie pocałował.