Instynkt ojcowski

Marcin rozbawił mnie tym do łez. Po prostu zaczęłam się tak śmiać, że aż mi łzy poleciały. Tak, ja Ci tu szczerze mówię, a Ty się ze mnie nabijasz. A ja, jak go usłyszałam, to nie mogłam się powstrzymać. Po prostu się do niego przytuliłam, żeby wynagrodzić mu ten mój napad śmiechu. Kochanie, nie gniewaj się. Ale po prostu tak to powiedziałeś, że nie mogłam się nie roześmiać. Marcin mnie objął. Znów czułam się szczęśliwa i co ważniejsze potrzebna. Tak bardzo potrzebna. Kochanie, Marcina wyraźnie wzięło na gadanie. A kiedy my będziemy mieli dzidziusia? Ja chcę być już tatusiem. Zobacz, Radek jest taki szczęśliwy. Najpierw ślub, później dziecko. Przywołałam mojego faceta do porządku. To chodź weźmiemy jutro ślub. Nie no, mój facet ogłupiał do reszty. Jak weźmiemy jutro ślub. Marcinku śpij już, bo zaczynasz gadać głupoty, jak Cię mogę. Prawda była taka, że był nieźle wstawiony. Zastanawiałam się, jak Magda wytrzymuje zapach alkoholu. Bo skoro na kawę ją odrzuca, to pewnie na alkohol też. Biedna.