Chłopcy

Nasi chłopcy poszaleli. Jeden drugiego prowadził po schodach do góry. A Magda nie była zmęczona, wieczór był ciepły, więc my siedziałyśmy sobie na tym balkonie. Mój Marcin ledwie stał na nogach. Zresztą Radek nie był lepszy. Kochanie, idziemy spać? Madzia, o dziwo nie miała do niego pretensji, że zamiast się nią zaopiekować, to ona musi nim. Powiedziałam, że jej pomogę i zatargałam tego jej chłopa do pokoju. Po czym wróciłam do nas. Kochanie, jesteś zła? Marcin martwił się, że mnie zdenerwuje. Ani troszkę Misiu. Powiedziałam z czułym uśmiechem. Pomogłam mu się rozebrać i położyć do łóżka. No cóż, dziś to raczej ta bielizna się na nic nie zda, ale postanowiłam, ze zostanę w niej na rano. Zależy czy mój chłop wstanie z kacem i bolącą głową czy nie. No i oczywiście o której on się w ogóle zwlecze z łóżka. Marcin się we mnie wtulił i zamiast spać, to go na gadanie wzięło. Wiesz jak mi wczoraj było źle, jak nie mogłem się w Ciebie wtulić. Oho, włączyło się love. Tak chciałem, żebyś chociaż przypadkiem mnie dotknęła, a Ty nic.